O mnie


Nazywam się Jacek Błach.

Jestem entuzjastą psychologii osobowości.

Moje życie ułożyło się tak, że wykonywałem różne prace w różnych miejscach. Tzn. ogólnie mówiąc:
— W dzieciństwie i młodości mieszkałem na wsi, dzięki temu miałem okazję pracować w rolnictwie, najczęściej u krewnych rolników.
— Ukończyłem szkołę samochodową.
— Jak prawie każdy młody mężczyzna w czasach komunizmu, byłem żołnierzem poborowym.
— Dwa lata pracowałem jako blacharz samochodowy.
— Kilka lat byłem fotografem.
— Byłem sprzedawcą.
— Parę lat przepracowałem jako pracownik na liniach produkcyjnych w kilku zakładach.
— Kilka lat udzielałem się w organizacji pozarządowej.
— 10 lat byłem opiekunem osób starszych oraz osób niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo.
— Od kilku lat sprzątam, obecnie na Uniwersytecie w Liverpoolu. Wiem, że w Polsce wielu ludzi taką pracę może postrzegać jako ujmę i wstyd. Byłem jednak wypalony jako opiekun oraz miałem problemy ze zdrowiem (największy z kręgosłupem). Potrzebowałem więc takiej pracy, która pozwoliłaby mi się zregenerować. Poza tym praca na uniwersytecie daje łatwy dostęp do różnego rodzaju literatury, co mi się bardzo przydaje przy tworzeniu mandali charakterów.

Od 2005 pracuję poza Polską, czyli pracowałem rok w Niemczech, rok w Czechach, a potem trafiłem do Wielkiej Brytanii.


Skąd się wziął mój entuzjazm do tematu osobowości?

Długo właściwie nie potrafiłem tego zrozumieć. Dopiero kilka lat temu dowiedziałem się, że mój życiorys może być przykładem życiorysu osoby z jednym z zaburzeń osobowości. Tzn. z zaburzeniem osobowości określanym jako osobowość chwiejna emocjonalnie typu borderline (ang. Borderline Personality Disorder).

Niestety mój borderline, jest typem, który jest określany jako – cichy. Tzn. mówiąc prosto, nie widać go na zewnątrz. Cały emocjonalny chaos, jaki wiąże się z borderline w przypadku cichej jego odmiany, dzieje się wewnątrz psychiki. Dlatego też cichy borderline może być trudniejszy do odkrycia niż inne jego rodzaje.

Poza tym mój borderline odkryłem w wieku 53 lat, kiedy zaczął on sam z siebie zanikać. Gdyż to zaburzenie osobowości osłabia się po pięćdziesiątce (lub wcześniej, jeśli jest rozpoznane i leczone). Jednakże odkrycie tego, że mam zaburzenie osobowości bardzo mnie ucieszyło i mi bardzo pomogło. Wiele mi to też wyjaśniło. Między innymi to, skąd wzięła się moja pasja do studiowania fenomenu, jakim jest osobowość czy charakter. Poza tym to pomogło mi zrozumieć, skąd wzięło się w moim życiu kilka okresów, kiedy borykałem się różnymi problemami psychicznymi.

Jakie to były problemy psychiczne?

Pierwszy poważny kryzys psychiczny pojawił się w latach osiemdziesiątych, kiedy byłem w szkole średniej. Kryzys ten sprawił, że zacząłem mieć poważne problemy w nauce. Z nauką wcześniej nie miałem problemów i była ona dla mnie powodem do dumy. Stało się jednak coś, co sprawiło, że zaczęła przychodzić mi ona z coraz większym trudem. W końcu doszło do tego, że musiałem powtarzać czwartą klasę i w ogóle szkołę średnią ledwo co ukończyłem. Było to trudno zrozumieć. Przed tym miałem bardzo dobre oceny. Byłem też uznawany za bardzo zdolnego, obiecującego i sumiennego ucznia. (Teraz z perspektywy pięćdziesięciu paru lat, już nie widzę siebie jako zdolnego. Pracując, jako opiekun, pracownik sprzątający, czy pracownik linii produkcyjnych spotkałem mnóstwo ludzi zdolnych i z wielkim potencjałem. W sumie więc pojęcie – zdolny, wydaje mi się czymś abstrakcyjnym).

Mimo moich problemów w szkole średniej dosyć długo uważałem, że moje psychiczne problemy nie są aż takie duże, żeby szukać pomocy specjalisty. Wiedziałem, że mam takie problemy, ale myślałem, że sam sobie z nimi poradzę. Poza tym w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych to był wielki wstyd przyznawać się do problemów psychicznych.

Myślałem, że mam dosyć dużą wiedzę psychologiczną, gdyż właściwie od dzieciństwa interesuję się psychologią. W dzieciństwie miałem koszmary senne, które niejako zmusiły mnie do zainteresowania się moją psychiką. Poza tym mam żonę, która bardzo interesuje się psychologią, więc mogliśmy być dla siebie nawzajem terapeutami.

Oprócz tego, jak wiele osób z problemami psychicznymi, byłem w stanie swoje problemy ukrywać przed światem. Uchodzę nawet za osobę zrównoważoną i spokojną.

W 1998 roku jednak do specjalisty trafiłem, chociaż moim celem nie było zwrócenie się o pomoc, tylko potrzebowałem płatnego zwolnienia. Wówczas w Polsce było duże bezrobocie. Było ciężko o pracę i praca była mało płatna. Szukało się więc różnych sposobów, żeby zdobyć jakieś pieniądze. Nie bardzo się wtedy patrzyło na to, czy jest to uczciwe, czy nie?

Wtedy skorzystałem z rady mojego znajomego, żeby pójść do psychologa. Powiedział, że on sobie tak zwolnienie załatwił. Mam tylko sobie wymyślić jakieś psychiczne problemy i może się uda, i zwolnienie dostanę.

Poszedłem więc do specjalisty. Postanowiłem jednak, że nie będę nic wymyślać i powiem prawdę o moich psychicznych problemach. Kiedy skończyłem opowiadać, lekarz powiedział krótko:

- O, trochę tego jest...

I dostałem dwa miesiące wolnego i skierowanie na terapię.

Ogólnie mówiąc, dowiedziałem się, że faktycznie mam problemy psychiczne. Do tego, okazało się, że mam kilka zaburzeń naraz i mój przypadek prawdopodobnie wymaga długiego leczenia. Moje problemy to depresja i zaburzenia lękowe. Jeśli chodzi o zaburzenia lękowe, to głównie wpływ na to miał zespół stresu pourazowego. Jednak żeby mieć pewność, co mi dolega, powinienem być dłużej obserwowany. Rok albo jeszcze lepiej dwa lata.

Po dwóch miesiącach jednak nie kontynuowałem terapii. Nie przyznałem się też nikomu, że mam faktycznie jakieś problemy psychiczne. Rodzina i znajomi myśleli, że tylko załatwiłem sobie zwolnienie od lekarza.

Osobiście też nie chciałem przyjąć do świadomości, że faktycznie coś mi dolega, i starałem się o tym nie myśleć. Z jednej strony byłby to wielki wstyd, a z drugiej strony mężczyźni są od osiągana sukcesów i zarabiania pieniędzy, i nie powinni mieć poważnych problemów psychicznych.

Moje psychiczne problemy jednak same nie zniknęły. Od czasu do czasu dawały o sobie znać, aż stały się naprawdę trudne od opanowania.

W 2005 i 2006 roku miałem długie okresy depresji, które były najcięższe, jakie w życiu miałem. Pracowałem wtedy za granicą, nie znałem dobrze języka i nie szukałem pomocy. Ból psychiczny stawał się nie do zniesienia i myślałem, że tego nie przetrwam. Pojawiły się też myśli o samobójstwie.

Na szczęście, w tym czasie moją uwagę przyciągnęło również coś dla mnie nowego. Coś, co z czasem moje myśli skierowało na nowe tory.

Dzięki mojej żonie zainteresowałem się teoriami osobowości. Pewnego dnia poprosiła mnie ona, żebym przeczytał opisy typów enneagramu i świeżym okiem pomógł jej rozwiać wątpliwości, do jakiego typu należy? (Były to artykuły Wojciecha Jóźwiaka i Krzysztofa Wirpszy umieszczone na portalu — www.taraka.pl ).

Od tego czasu temat osobowości zaczął mnie coraz bardziej pochłaniać. Po enneagramie zacząłem się wgłębiać w „typy psychologiczne” Junga i w typologię starożytną (tworzoną między innymi przez Hipokratesa, Arystotelesa i Galena). Któregoś ciężkiego depresyjnego wieczoru nagle pojawiła się w mojej głowie przełomowa dla mnie idea. Idea ta dotyczyła tego, że można by przecież połączyć ze sobą te trzy teorie osobowości w jedną. Tzn. połączyć typologię starożytną, enneagram i „typy psychologiczne” Junga. To połączenie nazwałem – mandala charakterów.

Od tego czasu mandala charakterów przyciągała mnie z coraz większą siłą. Odkrywanie tajemnic mandali stawało się coraz bardziej fascynujące. Między innymi dlatego, że mandala jest tak uniwersalna, że można do niej dopasować też inne teorie osobowości.

Jeśli chodzi o sposób analizowania osobowości, to szczególnie inspirowało mnie trzech autorów. Tzn.:
— wyżej wspomniani Wojciech Jóźwiak i Krzysztof Wirpsza piszący na temat enneagramu,
— oraz Steve Myers, którego prace dotyczące typologii Junga (i typologii bazujących na typologii Junga) są bardzo głębokie i wnikliwe. Oprócz tego trzy razy kontaktowałem się ze Steve Myers-em emailowo i te kontakty były dla mnie również dużą inspiracją.

Praca przy tworzeniu mandali stała się właściwie głównym priorytetem w moim życiu. Nic nie było dla mnie ważniejsze. W pewnym sensie można powiedzieć, że zwariowałem na punkcie mandali charakterów. Mandala stała się dla mnie wielką życiową podróżą poprzez świat charakterów.

Dlaczego właściwie zwariowałem, na punkcie mandali?

Otóż, w 2021 wróciłem do tematu, co mi właściwie dolega, czy dolegało? Dostałem od psychologa kilka testów do wypełnienia. Testy te starałem się wypełnić tak, jak czułem się ze 20 lat temu. Psycholog potwierdził, że najprawdopodobniej miałem depresję i zaburzenia lękowe.

Oprócz tego zacząłem też zgłębiać artykuły o zaburzeniach osobowości. Szczególnie moją uwagę przyciągnęła wspomniana wyżej osobowość chwiejna emocjonalnie typu borderline. Krótko mówiąc, jest to emocjonalne i interpersonalne rozregulowanie. Czy innymi słowy, to duże problemy z emocjami i stosunkami międzyludzkimi.

Najbardziej uderzający dla mnie jest podział osobowości borderline amerykańskiego psychologa Theodore Million. Millon podzielił osobowość borderline na cztery podtypy:
— cichą (quiet lub discouraged),
— impulsywną (impulsive),
— drażliwą (petulat),
— i samo-destrukcyjną (self-destructive).

W tym podziale podtyp — cicha osobowość borderline — jest mi szczególnie bliski. To zaburzenie osobowości ta jest czymś pomiędzy:
— Osobowością chwiejną emocjonalnie typu borderline (ang. Borderline Personality Disorder)
— A osobowością zależną (ang. Dependent Personality Disorder). Krótko mówiąc, jest to zaburzenie asertywności. Często jest to nawet strach przed okazywaniem asertywności (czy gniewu w jakiejkolwiek formie).

Powyższe odkrycia dotyczące zaburzenia osobowości były dla mnie bardzo zaskakujące i szokujące, ale też bardzo mnie to ucieszyło i poczułem wielką ulgę. Nareszcie wiem, co mi dolega, czy raczej nareszcie wiem gdzie szukać tego, co mi dolega. Ciekawe, że sama świadomość, że są gdzieś ludzie, którzy mają podobne problemy, sprawia, że czuje się dużą ulgę.

Jestem bardzo wdzięczny badaczom zaburzeń osobowości takim jak:
— wyżej wspomniany Theodore Millon,
— Otto F. Kernberg,
— John G. Gunderson,
— Marsha M. Linehan,
— i wielu innych.
Teraz wiem, że moim podstawowym problemem psychicznym jest zaburzenie osobowości. Teraz też wiem, dlaczego tak bardzo zafascynował mnie temat osobowości, gdyż problemy z osobowością są moim głównym problemem.


Temat zaburzeń osobowości jest w sumie bardzo skomplikowany i osobiście wgłębianie się w różnice pomiędzy poszczególnymi zaburzeniami nastręcza mi sporo problemów. Jednakże, w ostatniej ICD-11 (czy w Międzynarodowej Klasyfikacja Chorób ICD-11), zrezygnowano z podziału na rodzaje zaburzeń osobowości. Zamiast tego będzie po prostu jedno – zaburzenie osobowości.

Wielu specjalistów i pacjentów jest tym oburzonych. Myślę jednak, że jest to ruch w dobrą stroną. Osobiście dla mnie było wielkim okryciem to, że po prostu mam jakieś zaburzenie osobowości. Dopiero potem zacząłem się wgłębiać, jakie konkretnie zaburzenie osobowości mogę mieć?

Jednakże, w moim przypadku, gdzie zaburzeniom osobowości towarzyszą jeszcze inne problemy psychiczne (czyli zaburzenia lękowe, nastroju) to wgłębianie się, który problem ma na mnie większy wpływ, a który mniejszy może trwać bez końca.

I w takiej sytuacji jest większość osób z zaburzeniem osobowości. Jest tak, ponieważ rzadko kto ma tylko jedno zaburzenie osobowości i nic poza tym. Przeważnie są to dwa lub kilka nakładających się zaburzeń osobowości, którym mogą towarzyszyć jeszcze zaburzenia lękowe, nastroju, obsesyjno-kompulsywne, dysocjacyjne i inne.

Podejrzewam, że wielu specjalistów i tak dalej będzie używać starych skomplikowanych klasyfikacji zaburzeń osobowości. Jednak jak dla mnie używanie jednego ogólnego pojęcia – zaburzenie osobowości – jest dużym ułatwieniem.

Co prawda dalej będę się pewnie wgłębiał w poszczególne zaburzenia osobowości, gdyż jestem ciekawy ogromnej wiedzy, jaka została zgromadzona na ten temat. I jestem też ciekawy, czy może jeszcze mam jakieś kolejne nieodkryte zaburzenie osobowości. Jednakże nie muszę już się tak bardzo utożsamiać z jakimś konkretnym zaburzeniem osobowości.


Można by się tu jeszcze zapytać, skąd wzięły się u mnie problemy z osobowością?

Problemy z osobowością często są, że tak powiem, efektem ubocznym, przebytych traum. I tak jest w moim przypadku. Szczególnie identyfikuję się tutaj z – złożonym zespołem stresu pourazowego (ang. Complex Posttraumatic Stress Disorder - Complex-PTSD).

W uświadomieniu, że Complex-PTSD, w dużym mnie dotyczy, pomógł mi
- Pete Walker
Jego artykuły i książki bardzo mnie poruszyły i zainspirowały.

Myślę również, że mam traumy wrodzone (czy odziedziczone). Osobiście lubię dwóch autorów, który piszą na ten temat:
- Mark Wolynn
- i Thomas Hübl


W sumie więc mój zestaw nakładających się na siebie problemów psychicznych wygląda następująco:
— Koszmary senne w dzieciństwie.
— Złożony zespół stresu pourazowego i traumy odziedziczone.
— Depresja.
— Zaburzenie osobowości.

Niedawno dowiedziałem się też od pani Moniki Romanowskiej, że pod tym wszystkim może się jeszcze u mnie kryć ADHD, (czyli zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi). ADHD należy do zaburzeń neurorozwojowych. Aby te zaburzenia sobie jakoś zrekompensować, tworzymy jakąś strategię radzenia sobie w życiu. I ta strategia radzenia sobie w życiu może być zdiagnozowana, jako zaburzenie osobowości.


Do powstania powyższego zestawu zapewne przyczyniła się II Wojna Światowa. Tzn. dzieciństwo moich rodziców przypadło na lata wojny. Moje problemy psychiczne w dużym stopniu mogą być więc dziedziczne, częściowo po mamie i częściowo po tacie. Wychodzi więc na to, że wojna w naszej psychice może trwać jeszcze przez dwa lub trzy pokolenia po zakończeniu wojny.

Myślę też, że mój tata prawdopodobnie miał zaburzenie osobowości. (Wg starego podziału osobowości – zaburzenie osobowości typu borderline, podtyp impulsywny). Był on też alkoholikiem. W sumie było to bardzo dużym problemem dla całej rodziny i oczywiście dla mojego taty również. Po pięćdziesiątce jego stan jednak poprawił się tak bardzo, że stał się on wzorcowym dziadkiem. Swoim wnukom dał on wiele cudownych wspomnień.

Ciekawe to wszystko, w dzieciństwie nienawidziłem mojego ojca. Teraz oczywiście z perspektywy jego i moich problemów psychicznych wszystko wygląda zupełnie inaczej. Teraz wychodzi na to, że mój tata i tak wykonał kawał dobrej roboty. Co prawda, przez niego miałem wiele problemów psychicznych. W sumie jednak były one mniejsze od problemów, z jakimi on sam musiał się zmierzyć.


Myślę, że oprócz mojego zaburzenia osobowości na powstanie mandali charakterów duży wpływ miał też narcyzm. Narcyzm co prawda jest również uznawany jako zaburzenie osobowości. Jednak osobiście uważam, że jest to coś głębszego. Po wielu latach jako opiekun i innym moim doświadczeniom życiowym, wydaje mi się, że narcyzm jest swego rodzaju psychicznym narzędziem czy funkcją. Narzędziem, które, że tak powiem, służy do ofensywy i defensywy, czy innymi słowy, narzędziem służącym do przetrwania lub ekspansji.

Narcyzm więc może pełnić bardzo ważne funkcje, czyli może zapewniać nam obronę przed przeciwnościami i powodzenie w życiu.

Myślę więc, że narcyzm jest jednym z głównych filarów naszej psychiki.

Takie moje przekonanie bierze się między innymi stąd, że zdolności do bycia narcystycznym zaobserwowałem u osób z demencją, czy u osób z dużymi umysłowymi niesprawnościami.

Oczywiście narcyzm może być zdrowy i niezdrowy. Niezdrowy narcyzm jest wtedy, kiedy wykorzystuje go nadmiernie, kiedy staje się nie narzędziem, lecz bronią. Może być tak np. wtedy kiedy tracimy empatię wobec innych i wykorzystujemy narcyzm jako bardzo skuteczną broń służącą do wykorzystywania innych i manipulowania nimi.

Zapewne z tego powodu, że narcyzm może być bardzo skuteczną bronią do zdobywania tego, co chcemy, zaburzenia narcystyczne są tak trudne do uświadomienia, oraz do leczenia.


Nadużywanie narcyzmu czy egoizmu jest problemem, o którym się stosunkowo mało mówi. Jednak niestety prawie każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu ma do czynienia z narcystycznym wykorzystywaniem i manipulacjami (głównie w domu, pracy i szkole). W Polsce narcyzm jest częsty, w dużej mierze z powodu naszej trudnej historii. Postawa egoistyczna czy narcystyczna pomagała nam walczyć o zaspokajanie naszych różnych potrzeb w trudnych czasach. Narcystyczna postawa jest właściwie dla nas czymś tak powszechnym, że uważamy to za coś zupełnie normalnego. (Np. popularne są u nas zwroty „zdrowy egoizm” czy „zdrowy narcyzm”). Każdy z nas w swoim życiu miał okresy, w których był:
— albo wykorzystywany przez osobę mającą narcystyczne nastawienie,
— albo sam miał narcystyczną postawę wobec innych,
— albo jedno i drugie.

Niestety nadużywanie narcyzmu czy egoizmu często jest bardzo toksyczne dla naszej psychiki, i to zarówno wtedy kiedy jesteśmy wykorzystywani przez narcyzów, jak i wtedy kiedy sami przyjmujemy narcystyczną postawę wobec innych. Jest tak głównie dlatego, że narcyzm czy egoizm bardzo ogranicza rozwój naszej osobowości. Np. przez to, że narcyzm może wywoływać silny stress, traumy, zaburzania nastroju, zaburzenia osobowości itd.

Osobiście dopiero niedawno zdałem sobie z tego sprawę, jak wielki wpływ na moją psychikę wywarły osoby nadużywające narcyzmu wobec mnie. Sam też miałem w życiu okresy, kiedy miałem narcystyczne nastawienie wobec innych i teraz staram się analizować, jakie problemy mogłem wywołać u innych.

W życiu chcąc nie chcąc poświęcamy narcyzmowi bardzo dużo uwagi, i to również wtedy, kiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tzn.:
— albo dużo czasu poświęcamy na analizowanie osób narcystycznych, kiedy mamy z nimi problemy;
— albo myślimy jak wykorzystywać innych dla własnych potrzeb, kiedy sami jesteśmy narcystyczni.

Myślę, że warto tu zaznaczyć, że podobnie jak narcyzm, borderline może być zdrowy i niezdrowy. Na analizowanie osób z borderline również możemy przeznaczać wiele czasu, i mieć duże trudności, z ich zrozumieniem. Ciekawe, jest też to, że osoby narcystyczne w kryzysowych sytuacjach, mogą niejako stawać się osobami z borderline, czyli mogą być bardzo niestabilne emocjonalnie. A osoby z borderline, kiedy czują się bardziej pewne siebie, mogą mieć narcystyczne nastawienie.

Prawdopodobnie można tu zaryzykować twierdzenie, że borderline, podobnie jak narcyzm, jest również jednym z głównych filarów (czy stanów) naszej psychiki. Narcyzm i borderline, są naszymi stanami w swojej ekstremalnej formie. U zdrowych osób stany te mogą zaś przejawiać się poprzez:
- asertywności (czyli niejako lekka forma narcyzmu),
- lub dużej wrażliwości (czyli niejako lekka form borderline).


Osobiście również dużo czasu spędziłem na analizowaniu osób narcystycznych i osób z borderline. Z jednej strony wynikało to ze stresu i traum, które powstały w trakcie przebywania z tymi osobami. Z drugiej strony jednak to analizowanie narcyzmu i borderline bardzo też przyczyniło się do rozwoju mandali charakterów. Jest tu więc jakiś pożytek z narcyzmu i borderline.

Co ciekawe, borderline i narcyzm są uważane przez niektórych badaczy za dwie strony tej samej monety (np. Otto Kernberg, Sam Vaknin). Ogólnie zapewne też można powiedzieć, że borderline i narcyzm są dwoma fundamentalnymi zaburzeniami osobowości.


W sumie więc wychodzi na to, że mandalę charakterów zawdzięczam głównie moim traumom, zaburzeniu osobowości oraz narcyzmowi i borderline. A sama mandala charakterów jest właściwie moją terapią.

W mandali charakterów, jak na razie głównie skupiam się na różnych typologiach osobowości. W sumie jest to ciekawe, dlaczego studiowanie typologii osobowości urzekło mnie bardziej niż studiowanie zaburzeń osobowości. I dlaczego, świat zaburzeń osobowości odkryłem po kilkunastu latach studiowania typologii osobowości?

Kiedy się na tym zastanawiałem, przyszła mi do głowy taka odpowiedź.

Psychologia i psychiatria przeważnie zajmują się tym, co jest z nami nie w porządku i jak sobie z tym radzić.

Typologie osobowości zaś przeważnie pokazują nam to, co jest z nami w porządku i jak to można wykorzystać w naszym życiu.

Myślę, więc że potrzebujemy typologii osobowości. Szczególnie przydatne może być to w terapii. Dzięki temu możemy uzyskać równowagę pomiędzy poszukiwanie tego:
- co jest z nami nie w porządku (większość współczesnej psychologia i psychiatrii),
- a tym, co jest w nami w porządku (typologie osobowości).

Ogólnie więc uważam, że terapia nie jest wystarczająca do leczenia zaburzeń osobowości i prawdopodobnie innych problemów psychicznych. Potrzebujemy jeszcze odkryć naszą osobowość.


Kiedy zaś odkryjemy naszą osobowość, możemy przejść do następnego etapu. Tzn. możemy poszukać odpowiedniej dla siebie filozofii na życie.

Nasza filozofia na życie może też być oparta na autentycznych filozofiach, które są rozwijane przez ludzkość przez wiele tysięcy lat.

Osobiście, jestem dopiero na początku okrywania odpowiedniej filozofii dla siebie. Jak na razie najbardziej pomocne są dla mnie stoicyzm i filozofia Arystotelesa.

Myślę, że do filozofii mogę też zaliczyć mandalę charakterów. W sumie jest ona bowiem zarówno filozofią, jak i nauką, ponieważ zawiera w sobie teorie naukowe i filozoficzne.

Mandala charakterów zatem to moja naukowa filozofia numer jeden. Jest to filozofia, która pomaga mi najbardziej.


Wg mnie mandala charakterów jest niezwykła i fascynująca. Zawiera ona w sobie odkrycia wielu osób, które poświęciły się odkrywaniu tajemnic osobowości. Osobiście nie mam wrażenia, że to ja odkryłem mandalę charakterów. To mandala pozwoliła mi się odkryć. A raczej, pozwoliła mi się złożyć w jedną całość z różnych części. Części, którymi są odkrycia różnych badaczy i autorytetów w dziedzinie osobowości. W sumie więc mam szczęście, że akurat mi się to przytrafiło. I teraz mam też to szczęście, że mogę sobie mandalę podziwiać.

Powyższy akapit może wydawać się nieco sentymentalny i pompatyczny, mandala jest jednak dla mnie również bardzo magiczna.

W każdym razie cieszę się, że mogę uczestniczyć w rozwoju nauki o osobowościach. Co prawda, nie wiem, ile osób skorzysta z moich przemyśleń i odkryć, jednakże nam to to mały wpływ i pewnie lepiej się tym zbytnio nie przejmować. Na szczęście, przynajmniej dla mnie ważne jest to, mogę sobie w tym po prostu być. To jest naprawdę coś.


Obecny stan pracy nad mandalą charakterów przedstawia ta strona internetowa. Dzięki tej stronie więc, drogi czytelniku, będziesz mógł podziwiać magię mandali wraz ze mną.



Jacek BŁACH

Mój typ to:
— Powietrze — Mandala charakterów
— ENFP — Myers-Briggs Type Indicator
— typ 9 (Mediator) — Enneagram
Kolejne odpowiedniki typu Powietrze i innych typów, możemy znaleźć na głównej stronie mandali charakterów.